piątek, 26 stycznia 2018

Kotary, Sobota, Piasek - wiersze z diabłem w tle

Kotary

Przebijam się przez firany.
Czasem tak bardzo chciałoby się otworzyć okno
bo duszno jest jak diabli.
A tu jedna zasłona za drugą.

Kotary, które ważą tonę.
Nie odsłaniaj,bo nie wypada.
Bo już nie zamkniesz.
Bo firanka się ubrudzi.
Bo wypadniesz przez okno.

Wypadnę i co?
Już nie wstanę?


Sobota, gdzie jest Diabeł?


Chciałabym zatańczyć dziś z diabłem.
Czy mogę go prosić
do tańca?
A może w piekle jest dla mnie za gorąco?
A jak będziemy zbyt blisko ognia?
Pieprzyć to, co może być gorszego od nudy.

W kotle gotują się głowy,
esencja z głupoty po lewo.
Ambrozja z hipokryzji po prawo.

Przeskakuję przez stosy kości, szukam diabła.

-Przepraszam, gdzie jest D.?

-Wiem, gdzie jestem,ale chciałabym zatańczyć .
Zły moment?

Zawsze jest dobry moment, żeby potańczyć,
nawet w piekle!


Piasek

Przetaczam się przez  palce
jak ziarenka piasku, jak zmarnowany czas.
Dziś mam 20 lat, jutro 40.
Dziś jestem młoda, jutro jeszcze młodsza.
Przytyłam 5kg, schudłam 10.
Z poniedziałku na piątek śnię o sobocie.
W sobotę nie śpię.

Przetaczam się przez palce jak piasek w czasie burzy.
Dziś jestem szczęśliwa, jutro jeszcz bardziej.
Dziś jestem stara, jutro młoda.
W czasie deszczu liczę promienie słońca.
Latem marzę o deszczu. 
Dziś jestem gruba, jutro jeszcze chudsza.

Przetaczam się przez palce jak woda .

Dziś, tu I teraz żyję, jutro…?

( A Diabeł już na mnie czeka...)



30.11.2017   ARANJUEZ

piątek, 5 stycznia 2018

Święto Trzech Króli w Hiszpanii -tradycje

6 stycznia kończy w Hiszpanii okres świąteczny. Jest to dzień, na który najbardziej czekają dzieci, bo wtedy dostają prezenty. Tak, w Hiszpanii to nie Mikołaj, a Trzej Królowie rozdają podarki.

W wigilię Święta Trzech Króli (Trzej Królowie- Los Reyes Magos), w każdej większej miejscowości organizowana jest tzw. cabalgata de los Reyes, czyli uroczysty przejazd ich Majestatu: Melchiora, Baltazara i Kacpra, przez miasto. Z karocy ślą pozdrowienia i rzucają słodycze w stronę dzieci. Tego dnia wszystkie maluchy kładą się wcześniej spać, by Królowie zdążyli w spokoju zostawić prezenty. Dzieciaki zostawiają im w kuchni szklankę mleka, coś do jedzenia, a nawet kieliszek koniaku- na wzmocnienie. A towarzyszącym monarchom- wielbłądom- sianko. Najmłodsi szykują też buty, do których Melchior, Kacper i Baltazar mogą wrzucić podarunki. Niegrzecznym dzieciom trafia się... węgiel. 

la cabalgata de los Reyes- uroczysty przejazd Trzech Monarchów


Kolejną ciekawą tradycją celebrowaną 6 stycznia jest pieczenie i jedzenie specjalnego ciasta "el roscón de los reyes". Jest to tak naprawdę zwykłe ciasto drożdżowe, z dodatkiem anyżku, przekładane kremem lub czekoladą, posypane bakaliami, w środku znajduje się figurka króla i suszony bób...

tradycyjne ciasto w kształcie półkola, z kandyzowanymi owocami i przełożone bitą śmietaną


Historia wypieku jest niezwykle ciekawa i pochodzi z czasów pogańskich...

Podobny deser jadło się już w II w.  n.e. w Rzymie, podczas obchodów tzw. Saturnaliów. Było to święto obchodzone pod koniec grudnia, czasem przedłużone do końca stycznia, gdzie niewolnicy mieli trochę wolnego i mogli się bawić razem z innymi. Wtedy to, robiło się podobne do "roscón de los reyes" ciasto, z dodatkiem miodu, daktyli i bakalii. W III w.  n.e. zaczęto dodawać do tej słodkości ziarno suszonego bobu, symbolizujące płodność i bogactwo. 

Wraz z rozprzestrzenieniem się chrześcijaństwa obchody Saturnaliów zniknęły, ale został deser, ze swoim słynnym bobem. 

W XVIII w. król francuski Ludwik XV dodał do drożdżówki złotą monetę...odtąd oczywiście nikt nie chciał znaleźć w cieście bobu, a każdy pragnął monety. Automatycznie moneta stała się symbolem szczęścia, a bób symbolem negatywnym. 
Król hiszpański Filip V przyjął z entuzjazmem pomysł dodawania monety zamiast bobu i od tamtej pory, dodawało się i bób, i monetę, która z czasem, z oczywistych względów "zamieniła się" w porcelanową figurkę. 

Roscón de los reyes je się raz w roku i każdy chce odnaleźć figurkę, bo wróży to szczęście w nadchodzącym roku. Trafienie na bób to nie tyle zły znak, ile wedle nowej tradycji, obowiązek zapłacenia za zjedzone ciasto, bo mało kto robi je w domu, większość kupuje gotowe. Wypiek do najtańszych nie należy, mimo iż to tak naprawdę zwykłe drożdżowe ciasto, ale w końcu trzeba je zjeść-jak nakazuje zwyczaj.